Trochę filozofii, trochę poezji...
528.Różne są paskudztwa na tym świecie. Rok temu, straszyła nas ptasia grypa, pamiętam jak wychodzę z domu, naciągam czapkę i szybko przebiegam pod drzewami, żeby mi na głowę kawka nie nasrała. Kury i kaczki, to kiblowały z pół roku. Wszystko to nic, ten H5N1 przy wyborach to mały pikuś. Siedzę w domu, piwko pije, patrzę w telewizor, wali ktoś do drzwi wchodzi baba z papierami, czy ja by, nie chciał na radnego. Głupi zapraszam do środka, godzinę mnie tak mordowała, aż mi piwo wywietrzało. W końcu ja do niej mówię, że nie mam ryja, to zrozumiała. Mało tego dwa dni potem, znowu dzwonek, w drzwiach dwa chłopy znajome, ale ja już nie głupi, do środka nie wpuściłem, dowód w ręku, po podpis? to proszę! Trzy razy podpisywałem, w końcu spytałem na kogo, ledwie co ślinę łyknąłem. Jakieś choróbsko przez ten podpis dostałem, pysk mnie pali, ryj mi urósł, cholera w nocy z boku, na bok rzuca. Lepiej bym, z kurami i kaczkami przekiblował te parę dni, może bym był zdrowy. Markobrodaczo, gdzie jest apteka z kremem na suchą pochwę, pod oczy się wysmaruję.
to to
13 października 2006
529.I co? Powyzywali się od alkoholików,
abstynentów, a teraz siedzą, patrzą na siebie spode łba . A takie dobre sąsiady
byli! I po co wam to ? Wybory miną, a płoty pozostaną. A przecież można inaczej.
Czasami sobie żartuję, ale teraz poważnie mówię. Zróbcie spotkanie ze wszystkimi
kandydatami na wójta. Może stowarzyszenie by się tym zajęło albo gmina (byłby to
swoisty test dla pana D lub pana K – ciekawe , który się tego podejmie).
Rozwiesić ogłoszenia, kto zainteresowany niech przyjdzie i wtedy na spokojne
odpytać wszystkich po kolei:
- Panie X, co plan zrobił dla Filipowa?
- Salę gimnastyczną zbudowałem.
- Przez osiem lat? A pomost na Kamiennym gdzie?
-A w du… To znaczy zbuduję w następnej kadencji.
No dobrze pomyślimy, zobaczymy.
-Panie Y zlecił plan robotę dla mojego ojca?
- A zleciłem.
- A zapłacił pan?
- Nie zapłaciłem, ale innym go poleciłem jako dobrego fachowca, a moje słowo
droższe pieniędzy.
No dobrze, pomyślimy , zobaczymy.
- Panie Z zdejmował pan krzyże w szkołach za komuny?
- Zdejmowałem.
-A teraz co niedziela do kościółka, co?
- A tak. W pierwszej ławce zawsze siedzę.
- Przyjdzie ten z Południa, to pewnie pan półksiężyc powiesi w szkole?
- Pewnie, że powieszę.
No dobrze, pomyślimy, zobaczymy.
I tak po kolei, spokojnie wszystkich odpytać na okoliczność, odpowiedzi
powywieszać we wszystkich wioskach i niech ludzie decydują, kogo chcą mieć na
wójta. Bo suma sumarum i tak wszystkich czeka nas milczenie mogił i chodzi tylko
o to, żeby ludzie nie pluli na nasz grób, a życie jest krótkie i szkoda go na
bezsensowne swary.
Markobrodaczo
13 października 2006
530.Skoro Ci ryj wyrósł, to spokojnie możesz na radnego kandydować, a smarować się pod oczami nie radzę, bo , nie daj Boże, jakiś ch.. się pomyli, na węch pójdzie, to Ci oczy jajami popodbija, a i niesmak w uściech mieć będziesz.markobrodaczo
Markobrodaczo
13 października 2006
553.Przeanalizowałem kilkadziesiąt ostatnich wpisów i wyciągnąłem kilkadziesiąt wniosków. Różne takie: z kim się zadajesz, takim się stajesz; kto dołki kopie, sam w nie wpada; nie ruszaj g…, nie będzie śmierdzieć; tylko ten nie robi błędów, co nic nie robi i wiele innych, których już nie będę przytaczał. Jak sobie uzmysłowiłem jaki ze mnie gieniuś, że tak prawie z niczego tyle mądrości naprodukowałem, to aż mnie zatrzęsło i musiałem się napić. I już na spokojnie podzielę się z wami myślą, która powinna was zainteresować. Wiecie, kto naprawdę rządzi Filipowem? Admin! Proszę zauważyć, jak tu cicho i spokojnie było przed jego wyjazdem. Każdy, zanim tu wszedł to rozglądał się, buty wycierał i pytał czy można. Nie zdążył wyjechać a tu już dziki tłum, wrzask, huk, rwetes, niczym na dyskotece w „Chicago” za dobrych czasów. Nawet mnie ta atmosfera się udzieliła, chociaż jestem niespotykanie spokojny człowiek. Musi to być straszny osobnik, skoro się go boją największe Filipowskie zakapiory. Ale z drugiej strony jednakowoż świnia. Zamiast prowadzić Filipów ku świetlanej przyszłości, to on sobie w ten gorący przedwyborczy czas wakacje w Irlandii zrobił. Siedzi sobie w pubie, irlandzkie piwko popija i ze wszystkich się śmieje. I tylko od czasu do czasu paluszkiem pogrozi i wszyscy od razu pokornieją. A ja się nie dam! Coraz bardziej dojrzewa we mnie myśl, żeby dołączyć się do RAF-u. „Niech żyje wolność! Wolność i swoboda! Niech żyje wolność! I dziewczyna młoda!”.
Markobrodaczo
13
października 2006
555.W moim wpisie nr 487 poświęconym poezji
pojawiła się krótka wzmianka o preparacie nawilżającym dla kobiet mających
problemy z suchą pochwą podczas stosunku. Nie wiem dlaczego nikt, nawet pies z
kulawą nogą poezją się nie zainteresował, wszyscy natomiast na tą suchą pochwę
się rzucili. Doprowadziło to prawie do zerwania moich stosunków (aż się boję-
czy to właściwe słowo?) dyplomatycznych (uff – co za ulga!) z „toto”, nie bez
udziału osób trzecich, bo jakaś menda pod jego nick się podszyła, a to świństwo
straszne jest, człowiek latami na reputację pracuje, poezję czyta (spróbuj który
przeczytać choć jeden tomik) a tu przyłazi taki i bierze jak swoje. Ech, nie
ginie tradycja w narodzie, ubeckie metody zawsze w cenie. Dobra, zmilczę, bo
znów coś chlapnę i zadyma się zrobi. A więc żeby skończyć ten temat powiadamiam
wszystkich, że ten preparat nazywa się „Żel K-Y”, można go dostać prawie w
każdej aptece za ok. 15 zł. Niestety podejrzewam, że w punkcie aptecznym w
Filipowie tego może nie być, więc postaram się poinstruować, jak go nabyć, bo
jak używać, to chyba każdy ch.j wie.
Jedziemy do Suwałk .Dla niepoznaki możemy nałożyć perukę (mogę pożyczyć –
trudno, dla dobra sprawy poświęcę się i jeden dzień przesiedzę w domu).
Wchodzimy do pierwszej lepszej apteki i pytamy tak, żeby kolejka nie słyszała
(nie wiem dlaczego, ale w aptekach zawsze są kolejki – taki naród chorowity?):
„Czy dostanę żel K – Y?”. Jeżeli aptekarka będzie mądra, to tylko się
zaczerwieni i nam to przyniesie, a jeśli okaże się wredną małpą to powie na cały
głos, żeby wszyscy słyszeli: „Czy chodzi panu o ten preparat dla kobiet z suchą
pochwą?” Wtedy stosujemy wariant drugi. Bynajmniej nie uciekamy, jak pies z
podwiniętym ogonem, ale prostujemy się, nadymamy i wrzeszczymy: „ CO, PANI
GŁUPIA JEST CZY GŁUCHA! TOŻ MÓWIĘ WYRAŹNIE, ŻE CHCĘ ETIOPIRYNĘ!!!” I już
spokojniej do kolejki : „Głowa mnie boli, a tej to tylko jedno na myśli!” Można
się nad nią trochę jeszcze popastwić, a potem bierzemy etopirynę i idziemy do
następnej apteki. Ten żel w końcu kupimy, a i etopiryna się przyda. Jeżeli za
ladą będzie stał aptekarz, to powinno być łatwiej, ale też trzeba sprawdzić, czy
nie ksiądz.. I pilnować peruki, bo, nie daj Boże, spadnie, aptekarka odzyska
mowę i zacznie wrzeszczeć: „Zboczeniec! Wampir!”. Wtedy pryskamy, a nazajutrz
kupujemy gazetę lokalną i w zaciszu domu czytamy o przerażającym wampirze, który
krąży po aptekach i gwałci aptekarki.
Jeżeli się wszystko uda, to będziemy mieli żel, etopirynę, a przy okazji
rozpoczniemy piękną reakcję łańcuchową, na zasadzie motyla który machnięciem
skrzydełek powoduje tajfun na drugim końcu świata. Bo oczywiście zepsujemy humor
aptekarce na cały dzień i będzie się wyżywać na każdym następnym kliencie, który
to z kolei pójdzie i obsobaczy taksówkarza, ekspedientkę, całą rodzinę, a oni
dalej pójdą i zaczną następnych rugać i tak w niedługim czasie cała Polska od
gór aż do morza, od Bugu do Odry będzie się wyzywać, kłócić i opluwać, aż ich
żółć zaleje, wątroba zgnije, macica się opuści, wrzody na żołądku wyskoczą… Ha,
już teraz wiem skąd te kolejki w aptekach! . I wszystko za naszą sprawą. Aż miło
pomyśleć, bo nic tak prawdziwego Polaka nie cieszy, jak świadomość, że inni mają
gorzej. I jeszcze takie ciche mam marzenie: może przez ten żel, to i kaczory
między sobą się pokłócą?
Markobrodaczo
14
października 2006
558.Czytam i czytam prozę markobrodacza, i coraz mniej go rozumiem. Już drugi dzień stoi w aptecznej kolejce, zakamuflowany jak Jeans Bond i knuje, jak tu ze pomocą żelu na suchość pochwy naprawić świat i pokłócić ze sobą kaczory. A trzaśnij drzwiami tej apteki, szkoda czasu, na co komu ten żel potrzebny, większość narodu smaruje masłem, margaryną i baranim łojem.
to to
14
października 2006
594.To zemsta losu, mieszkać w Filipowie. Czasem myślę dlaczego ktoś w ogóle tu mieszka. Natoniast pisanie wierszyków o umarlakach i gasnących świeczkach, to już sadomasochizm na bliźnich. Benio ma sporo racji. Twórcy tej ze stonki powinni bardziej się starać. Zaglądam tu czasami i obserwuję licznik. Forum jest poczytne i pewnie bardziej opiniotwórcze niż Gazeta Współczesna.
Franio Coala
18
października 2006
597. No nie, muszę wziąć w obronę „To to”. Po pierwsze, jak to się mówi, „nie samym chlebem żyje człowiek”, wszyscy, prędzej, czy później będziemy umarlakami i czasami warto o tym pomyśleć. Po drugie , jest demokracja, każdy może pisać co chce i tylko Wszechmocny Admin , jako twórca tej strony ma tu coś do powiedzenia. A do czytania postów „to to „, czy też moich nikt nie zmusza. Wystarczy spojrzeć na nick: „ A to ten dureń markobrodaczo – nie czytam”. I już. Można nawet plunąć na monitor i tak tego nie zobaczę ani poczuję. Po trzecie nazywanie twórczości „ to to” stonką uważam za grubą przesadę. Może i on żre te kartofle, ale któż z nas jest bez winy. Sam lubię pieczone ziemniaczki z kwaśnym mlekiem...A jak go wezdmie po tych kartoflach, spać nie może to i smutne wiersze pisze. Trudno być wesołym, kiedy brzuch boli.Jedz Raphacholin !
Markobrodaczo
18
października 2006
599.UWAŻAJCIE KOMU WYSYŁACIE ZDJĘCIA
Dobrze że jest w Filipowie miejsce, gdzie można wyrazić swoje opinię,
światopogląd, wstawić kawałek poezji, prowokację itp., itd. (czasem anonimowo
lub nie całkiem, co ułatwia sprawę).
Dla nas jednak nie jest istotne , kto co wpisuje, ale co nas zainteresuje i co
my chcemy przeczytać i nikt nikogo nie zmusza do czytania wszystkiego.
Piszcie ludzie jak najwięcej, robi się coraz ciekawiej!
Jeżeli nie interesują kogoś wpisy:
Markobrodaczo lub inni: pomiń nie czytaj
Polityka: pomiń nie czytaj
Wiersze: pomiń nie czytaj
Sport: pomiń nie czytaj
Historia: pomiń nie czytaj
Inne: pomiń nie czytaj
Wystarczy kliknąć myszką
Jeśli nic tu nie znajdziesz dla siebie to idź na www.pudelek.pl
Nudzi się tylko człowiek nudny!
P.S.
1. mamy niż demograficzny więc raczej nie zwiększa się liczba ludzi mogących
całować w dupę
2. całowanie w dupę bywa czasem całkiem przyjemne.
RuchAnarchistycznyFilipów(RAF)
18
października 2006
604.Nigdy nie rozumiałem wolności przez może.
Człowiek będąc z natury wolnym, zawsze jest w możności. Możliwości są wpisane w
istotę człowieczeństwa. Chyba że coś jest poza jego możnością, czyli tego
naprawdę nie może. Poza możnością jest przykładowo, bycie kimś innym niż się
jest. Nie możemy też dokonać tego, co jest poza wyobraźnią.
Prawdziwy problem nie leży więc w możności, ona jest częścią nas, ale leży w tym
dlaczego ja to robię?, po co to wybieram? Dla jakich celów i wartości. Od
wolności nie można uciec. Codziennie wybieramy to, to, tego nie.
to to
19 października 2006
605.RAF już Kubuś Puchatek mówił że są rzeczy niemożebne !!!
to to
19 października 2006
606."Wolność jest to uświadomiona konieczność". Hm, skąd ja to znam?
Markobrodaczo
19 października 2006
607.Chodziło mi o to, że jeśli ktoś wchodzi na
drzewo i sika z góry, to oczywiście może to robić jeśli chce, ale po co? jaki
jest sens tego? lepiej jest sikać pod drzewem. Możność jest opisana przez
Arystotelesa w Metafizyce i nie ma związana z wolnością i tymi
heglowsko-marksistowskimi pierdołami o uświadomionej konieczności. Możność
partycypuje w istnieniu człowieka razem z wola. To chyba z Tomasza Akwinaty.
Natomiast nigdy nie rozumiałem nowych idei wolnościowych i wszystkich definicji
tolerancji, to dziedzina którą na własne potrzeby nazwałem filozofia gejowska.
to to
19 października 2006
608.Ujujuj, to to, ależ żeś zapierniczył z grubej rury! A namieszałeś Hegla z Marksem, wolność z tolerancją, toż to całkiem inne pojęcia! Z tego wszystkiego wyszło, że po Tomaszu z Akwinu ( chyba o niego Ci chodzi, bo żadnego Akwinaty nie znam) wszyscy filozofowie to geje! Jeżeli Twoja filozofia zatrzymała się na Średniowieczu, to radzę jednak uzupełnić lektury. Zgadzam się, że staruszek Arystoteles dał podwaliny nowożytnej filozofii, ale od tego czasu świat trochę poszedł naprzód i nauka też. Co prawda ostatnio próbuje nam się wmówić, że nie było żadnej ewolucji i świat powstał poprzez pstryknięcie palcami (kreacjonizm to… a co ja będę tłumaczył, RAF ma zawsze słownik pod ręką, niech się męczy), ale póki co jeszcze za głoszenie innych poglądów na stos nie prowadzą, choć jak tak dalej pójdzie, to kto wie… Chętnie bym z Tobą popolemizował, ale to akurat nie miejsce na głębsze dywagacje. Sam osobiście nie znoszę pojęcia tolerancji, ale o tym może innym razem. A w sikaniu z drzewa jest sens. Pod warunkiem, że ktoś pod tym drzewem stoi… Jęzor mnie świerzbi, ale zmilczę. Wystarczy tej melewety, której narobiła moja kobyła.
Markobrodaczo
19 października 2006
609.Mówisz i masz.
KREACJONIZM – 1. pogląd panujący do czasu powstania i rozwoju teorii ewolucji
organizmów, przyjmujący powstanie życia na ziemi za akt twórczy oraz zakładający
niezmienność postaci i liczby gatunków.
2.a- pogląd według którego świat został stworzony przez Boga, bóstwo i jest
wynikiem zamierzonego i wolnego aktu stwórcy. b- doktryna dogmatyki religijnej,
według której dusza ludzka jest dana bezpośrednio od Boga, a ciało człowieka
otrzymuje za pośrednictwem rodziców. (czym to jest w sztuce już nie będę pisał)
( o to walczy ojciec Giertycha- żeby teorie ewolucji wywalić z podręczników)
Arystoteles popierał niewolnictwo, uważając że jest zgodne z naturalnym prawem,
oraz wierzył w przyrodzoną niższość kobiet ( co odzwierciedlało przekonania
panujące w jego czasach 384-322 p.n.e.)
Puchatka do tego nie mieszajmy on był raczej beztroski a jego głównym celem było
napchanie brzuszka miodzikiem.
Wszyscy mamy jakieś ograniczenia – prawne, moralne, umysłowe(jak w/w
Puchatek),lub fizyczne. Nie znaczy to jednak że nie trzeba dążyć do zmniejszania
sobie każdego ograniczenia w miarę swoich możliwości. Ten baizel który teraz
obserwuję zmierza raczej do ograniczeń tych wolność – bo popatrz TO TO (jeden z
przykładów- chyba edukacja jest jedną z najważniejszych dziedzin w kształtowaniu
społeczeństwa) ministrem edukacji jest człowiek skrajnej prawicy, wprowadzani
tam są ludzie związani z MW którzy podnoszą ręce w faszystowskich gestach (może
się kiedyś taki trafić, co wpadnie np: na pomysł eksterminacji wszystkich po 50
roku życia, wtedy będziemy mieli tańsze państwo). We wschodniej części Niemiec
do władzy pchają się skrajni nacjonaliść w belgi to samo. Do czego to prowadzi –
tylko do ograniczeń ekstremizmów i nienawiść.
Nie wiem po co ludzie walczyli z jednym totalitaryzmem i ograniczeniami wolność
chyba po to żeby wprowadzać swoje własne ograniczenia. Bo najważniejsze dla nich
są rozliczenia, interesy, fobie, kompleksy i własne chore ambicje.
A teraz specjalnie dla MARKOBRODACZO niech się trochę podenerwuje:
TOLERANCJA – liberalizm w stosunku do cudzych odmiennych od naszych, poglądów,
wierzeń, wyrozumiałość dla czyjegoś odmiennego postępowania.
RAF
20 października 2006
610.Zapomniałem dodać
Jeśli chodzi o sikanie z góry to polecam „chiński deszczyk”
RAF
20 października 2006
612.Co do filozoficznych sentymentów,
Arystotelesa lubię za porządny i bezinteresowny opis człowieka i świata.
Akwinatę za umieszczenie tegoż człowieka między niebem a ziemią, między dobrem a
złem. Hegla uważam za Szwaba i gnoja, który człowieka zgnębił w państwie. Marks
pod wpływem Hegla tego człowiek widział tylko w społeczeństwie. Ci dwaj są w
zasadzie poza moimi zainteresowaniami. Hegla czytają faszyści a Marksa
komuniści.
RAF, co do szkół, liberalizm tam na pewno się nie sprawdzi. Nie wierzyłbym też
tak w edukacje człowieka. Zobacz, złodziej wie że kradzież jest złem, a kradnie.
Ograniczanie wolności, marsz równości, no mają prawo sobie chodzić, ja z nimi
nie pójdę i walczyć nie będę za pusty odbyt. Tolerancja, do niczego nie da się
tego przyczepić.
Markobrodaczo, postęp idei, czy raczej nacisk nowych kierunki. Modą na
jednorazówki, niby ma być higieniczniej i ekologicznej, ale czy to prawda.
Bardziej prawdziwy jest interes korporacji producentów opakowań. Każdy
cukiereczek w czterech papierka i wszędzie ekologia. Większość najnowszych
ideologii pewnie jest na usługach kasy. Czy moje chińskie ubranie jest
ładniejsze niż ubranie pradziadka. Kasa i szmaciarstwo.
A jeszcze kreacjonizm, nie ideolodzy się wycofują z ewolucjonizmu, ale świat
nauki. Mówi się już tylko o ewolucji w obrębie danego gatunku. Kościół
katolicki, będąc poprawnym politycznie w swoim czasie kupił ewolucjonizm i go
ochrzcił. Teraz, gdy naukowcy się z niego wycofują powinien go bronić.
to to
20 października 2006
614.Tolerancja, tolerancja, uch, co za
obrzydliwe słowo, nie tak dawno pluralizmem sobie gęby zapychali, a teraz
tolerancja w mordzie, pardon, w modzie chciałem powiedzieć. Każdy tylko
tolerancja i tolerancja, a nikt się nie zastanawia, co tak naprawdę to słowo
znaczy. A wystarczy tylko uważnie przeczytać definicję. Jesteśmy wyrozumiali dla
czyichś poglądów, zachowań, przekonań religijnych. WYROZUMIALI. Czyli jesteśmy
przekonani o swojej racji, o wyższości naszej religii, filozofii itd. itp., ale
z pewnych względów ( bo tak wypada, bo nie mamy argumentów, czy dość siły aby to
zmienić) dopuszczamy istnienie innych poglądów, religii itd.. Jesteśmy lepsi,
patrzymy z góry, łaskawie tolerujemy… Ale jak trafi się okazja, urośniemy w
siłę, to skończy się nasza tolerancja ( patrz: Roman Giertych i jego tatuś). A
przecież podobno tylko jeden Bóg wie jaka jest prawda, o ile oczywiście Bóg
istnieje. Przecież nawet papież tylko WIERZY w istnienie Boga. Nikt, nawet
Tomasz z Akwinu nie udowodnił istnienia Boga. Jak i nieistnienia też. Wszystkie
wiary, nauki, nawet tak zdawałoby się ścisła i logiczna jak matematyka opiera
się na aksjomatach, czyli twierdzeniach, których nie da się udowodnić, które
przyjmujemy na wiarę.
Co z tego wynika? Ano tylko tyle i aż tyle, że nikt na świecie nie może
powiedzieć, że zna całą prawdę i tylko jego system wartości ma być przyjęty. I
należy wsłuchiwać się w drugiego człowieka, a nie go tolerować. Bo, jak powiada
Wieniedikt Jerofiejew – „ należy uszanować tajniki ludzkich dusz i trzeba się w
nie wpatrywać. Nawet jeśli w nich niczego nie ma, tylko sam śmieć. Wszystko
jedno: patrzeć i szanować, patrzeć i nie spluwać…” RAF, poproszę o definicję
słowa EMPATIA.
Markokbrodaczo
20 października 2006
616.Z najnowszych doniesień z badań nad mózgiem
(neuronauk) wynika, że za empatię, czyli umiejętność wczuwania się w odczucia
innych ludzi, odpowiadają neurony lustrzane. Psychopaci cierpią na ich brak.
Kiedy obserwujemy czyjeś cierpienie, nasze komórki przetwarzające bodźce bólowe
zachowują się tak, jakbyśmy to my byli bici. Tyle nauki.
Arogancka, pełna pogardy wypowiedź „to to” nie pozwala mi milczeć. Czy człowiek
z natury jest wolny? Ile epok – tyle poglądów, ilu filozofów – tyle definicji.
Nie mamy przecież wpływu na to w jakiej epoce jesteśmy „wrzuceni w świat”, w
jakiej kulturze, jaką mamy płeć, jaki iloraz inteligencji, czy mamy
wystarczająco dobrą matkę, towarzyszącego ojca, czy jesteśmy ekstrawertywni, czy
introwertywni, czy piękni, czy szpetni itd. Zastanawiam się często, ile w moim
podejmowaniu decyzji jest mnie, a ile innych ludzi: rodziców, przodków,
przyjaciół, nauczycieli, twórców, naukowców… W tym sensie nikt z nas nie jest
wolny. Czy zatem możliwa jest wolność? Czy jest to tylko hasło, idea? W tym
miejscu nawiążę do wypowiedzi „markobrodaczo” o wsłuchiwaniu się w drugiego
człowieka. Kiedy jestem z drugim człowiekiem w sposób autentyczny, słucham go
brzuchem a nie uchem (bebechami, całą sobą) i odrzucam wszystkie teorie o sobie,
o nim, o tym, co wypada, a co nie, odrzucam wszystkie wzory i wskazówki, zasady,
stereotypy, uprzedzenia, wtedy wytwarza się we mnie pusta przestrzeń, która
wypełnia się tym człowiekiem, wtedy staję się nim i nie myślę co będzie dalej
pozwalam dziać się chwili. I wtedy właśnie jestem wolna, uwolniona od osądu i
oceny od własnego wszechwiedzącego ego. Dotyczy to też odbioru sztuki,
podziwiania krajobrazu, przyrody. Kiedy patrzę na kwiat, to nie analizuję z
czego jest zbudowany, ale staję się tym kwiatem. Odrzucenie wszystkiego, a
jednocześnie powiedzenie wszystkiemu TAK jest wolnością.
Ewa
20 października 2006
617.jak już wcześniej mówiłem strona schodzi na psy. Filozofów tu nnie brakuje. Totalna beznadzieja. Szkoda marnowac czas na bezsensowne opowiadania które nic nie wnosza. Proszę o jakieś smieszne rzeczy , stwierdzenia czy określenia . Wtedy wszyscy będą chętniej zaglądali na te stronę
Benek
20 października 2006
618.Beniu to dla Ciebie - dupa Jasiu pierdzi Stasiu
RAF
20 października 2006
619.I jeszcze jedno - srutu tutu pęczek drutu
RAF
20 października 2006
622.EMPATIA- wytłumaczyła to już najprościej
EWA
Jeśli chodzi o odchodzenie od teorii ewolucji to nie wiem o jakich naukowcach
myśli TO TO chyba tych trzech co było na wykładzie u Giertycha seniora, niech
przeczyta sobie np: artykuł z Gazety Wyborczej z dnia 20.10.2006 strona 20 tytuł
„Giertych nie obali ewolucji” (*Magdalena Tilszer - biolog, doktorantka w
Instytucie Nauk o Środowisku Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie;
współpracowniczka miesięcznika "Focus") jeśli nie ma gazety to znajdzie ten
artykuł na stronie www.gazetawyborcza.pl/1,75515,3693552.html . (uwaga artykuł
mógł być sterowany przez służby specjalne) zacytuję fragment - Stosunek ministra
Giertycha do teorii Darwina opiera się na dwóch całkowicie błędnych
przesłankach, które, niestety, pokutują także w potocznym myśleniu. Pierwsza
dotyczy rzekomej sprzeczności między wiarą chrześcijańską a teorią ewolucji.
Drugi błąd jest poważniejszy - wynika z niezrozumienia pojęcia "teorii" w
naukach ścisłych.
JEŚLI NIE BĘDZIESZ WALCZYŁ „PUSTY ODBYT” TO SIĘ MOŻE SKOŃCZYĆ U LEKARZA –
ZATWARDZENIA DOSTANIESZ!!!!
Ewa z tym kwiatem to ty już popłynęłaś (romantyczka)
RAF
21 października 2006
624.RAF, litości, popracuj czasami nad tekstem, bo trudno Cię zrozumieć. Piszesz np. „romantyczka” zamiast „Roman Tyczka” .I dlaczego wymyślasz biednej Ewie od Giertychów? Stosujesz też potężne skróty myślowe, że zacytuję: „dupa Jasiu pierdzi Stasiu”. Albo: „srutu tutu pęczek drutu”. Całą noc nad tym przesiedziałem i nadal niewiele rozumiem. „Dupa Jasiu pierdzi Stasiu” to jeszcze pół biedy, chodzi Ci zapewne o empatię, problemy wydalnicze nikomu nie są obce, ale co za Staś? Jaki Jaś? A już te „srutu tutu pęczek drutu” całkowicie mnie załamało. Domyślam się, że znowu przyczepiłeś się do „to to” (to to, totowi,tutu, o tutucie, o to to!) . Niby taka odmiana, ale czy „ to to" odmienia się przez przypadki? Czy on w ogóle się odmienia? Sądząc po wpisach, wygląda na takiego, co poglądów nie zmienia… Same wątpliwości, same zagadki, noc zmarnowana, wniosków żadnych. Pewnie jeszcze cały weekend będą mnie męczyć te Twoje cholerne skróty myślowe, a tu już ostatnie dni jesieni, po lesie by się połaziło, a mnie w głowie ciągle dudni „srutu tutu pęczek drutu ,dupa Jasiu pierdzi Stasiu”. RAF, nigdy Ci tego nie wybaczę!
Markobrodaczo
21 października 2006
626.Po przeanalizowaniu wielu tomów tajnych
dokumentów nasuwają nam się następne pytania, niejasności i wnioski, które
będziemy wyjaśniać i przedstawiać!
1. Co jest ukryte w odbycie To To? (nasz najlepszy człowiek będzie to sprawdzał
)
2. Co łączy markobrodaczo z agentem obcego wywiadu Wieniediktem Jerofiejewem?
3. Jeśli chodzi o Koniecznego, to będziemy sprawdzać czy on w ogóle posiada
szafę?
4. Czy admin nawiązał kontakt z organizacją IRA?
5. Sprawdzimy tez powiązania RAF-u z wywiadem republiki chińskiej – Czy „chiński
deszczyk” to nowy rodzaj broni masowego rażenia?
Wiemy tez czemu To To zrezygnował z pisania notatek – wszedł na www.pudelek.pl i
już nie wrócił.
Arystoteles, Marks i Hegel zostali już przez nas uciszeni!
BENEK JEST NIEWINNY!!!!
ABW
21 października 2006
627.Wystarczy naruszyć poczucie estetyki i już jest lawina wpisów. Chcę przepość Ewę za wulgarną prowokację z mojej stromy. Hegla nie przepraszam, to co napisał, stało się intelektualną podbudową systemów ludobójczych. Taki geniusz logiki mógł to przewidzieć. Parę słów za ich zbrodnie mu się należy. Na marsz nie wyruszam, pewnie jestem homofobem, lub jakimś innym wariatem. RAF, nie szukaj odpowiedzi na nurtujące Cię problemy w Wyborczej. Ewolucja zajmują się chociażby genetycy, rzadziej dziennikarze. Z kwiatem to było dobre, jak się jeden naćpał to był helikopterem. Na papierze wszystko jest możliwe.
to to
21 października 2006
630.To to: chyba poczucie etyki nie estetyki, jeżeli już się bierzesz za filozofię to zważaj na słowa, bo pomylisz ewolucję z rewolucją i wszyscy pomyślą żeś się naćpał.
Markobrodaczo
21 października 2006
629.jednak moje narzekanie cos pomogło
nareszcie orzywiło sie na stonce i jest wporzo. Nawet przez moment byłem tematem
dla ABW.
Ewie dziękuje za wierszyk oraz serdeczne dzięki dla Pana RAF.
Benek
21 października 2006
631."orzywiło się na stonce"- kolejny naćpany. Benek, o co ci chodzi z tą stonką, toż ten imperialny chrząszcz już pewnie dawno siedzi pod ziemią, a ziemniaki przecież już wykopane.
Markobrodaczo
21 października 2006
632.Na stonce to może się ożywić druga stonka, ale, zaznaczam, ożywić, nie orzywić.
Markobrodaczo
21 października 2006
633.Och Marko się ożywił, taki żywiutki zaraz Ci wierszyk wklepię na Zaduszki.
ZADUSZKI [*] [*]
przy łóżku nocy
siadła stara niańka
lili lili dziecino ma
cichutko powietrzem życia kołysze
zmruż oczka zmruż
tam na dno wszystkiego
spójrz jak czaj się pustka bezdenna
i wciąga nicość nienasycona.
nakryj się cieplutko
śpiewem ptaków
zapomnieniem spadających liści
i śpij
niech ci szumi to drzewo
co z serca twej rozpaczy wyrasta
to to
21 października 2006
635.To To,
Zostaw Hegla i Marksa
Ćpunka zaprasza Cię do tańca
O problemach zapomnij
Daj się ponieść melodii
Aaasa tadaraasa, aaasa tadaraaasa, aaasa tadaraaasa, aaasa tadaraaasa …
Ewa
21 października 2006
636.No, zdecydowanie lepszy z Ciebie poeta niż filozof. Nie byłbym jednak sobą, żebym Ci szpilki nie wsadził: czaj to ja piłem w wojsku, a pustka bezdenna niestety się czai.
Markobrodaczo, 21 października 2006
637.Bym się zdziwił, gdybyś kiedyś napisał, że czegoś nie piłeś.
to to
21 października 2006
639.Marko nie rób mi tego- WYBACZ proszę.
„srutu tutu pęczek drutu ,dupa Jasiu pierdzi Stasiu” – zostało mi to z
dzieciństwa miałem trudne i do tego toksyczni rodzice, koszmar.
Jeśli chodzi o mieszanie wszystkiego to nie mam wyjścia: nick zobowiązuje,
dlatego Giertycha pomieszałem z Ewą a Romana z tyczką
Nie przepraszaj TO TO bądź jeszcze czasem taki wulgarny, i walnij jakąś wulgarną
prowokację – aż mi ciarki przeszły po plecach. ( to z ćpaniem to już nie takie
fajne)
Uczepiłeś się tego marszu jakby ktoś Cię zmuszał, jak do pochodu
pierwszomajowego
Hegla i Marksa to nikt nie karze Ci przepraszać – przeproś siebie bo skoro ich
czytałeś to nazwałeś się faszystą lub komunistą (jeszcze raz cytat z twojego
tekstu: Hegla czytają faszyści a Marksa komuniści)
I tyle było mówienia o słuchaniu drugiego człowieka a ty nawet czytać nie
potrafisz uważnie i zero wysiłku nawet nie trąciłeś tego artykułu, który był
zresztą opinią nie dziennikarza ale naukowca (*Magdalena Tilszer - biolog,
doktorantka w Instytucie Nauk o Środowisku Uniwersytetu Jagiellońskiego w
Krakowie; współpracowniczka miesięcznika "Focus") przeczytałeś że gazeta
wyborcza i coś nasmarowali dziennikarze.
No a tak poza tym to dobrze, że jesteś bo już myślałem, że się obraziłeś i
naprawdę na tym pudelku wylądowałeś.
No i oczywiście nie zapominajmy o BENKU :
Przed sądem oskarżony wyjaśnia, dlaczego zabił przechodnia:
- Jadę sobie spokojnie ulicą, nagle jakiś facet zatrzymuje mnie i mówi:
- Dawaj pieniądze!!
- Dlaczego? - pytam groźnie.
- Prima Aprilis!!
To ja mu naplułam w oko i mówię:
- Śmigus Dyngus!!
Wtedy on gasi papierosa na moim czole i mówi:
- Popielec!!
No więc ja go przydusiłem i mówię:
- Zaduszki!!
I przy okazji nawiązanie do świąt – dwa w jednym
Robo jak będziesz miał pirata to ja chętnie
RAF
21 października 2006
642.Coś o brakach Filipowa
Nasz stary Filipów, w podania bogaty,
Widział różne dzieje, het jeszcze przed laty...
Różne krążą baśnie, różne krążą wieści...
Lecz nie będę pisać, gdyż tu się nie zmieści...
Tylko w to bogaty... O mój Boże drogi!
W nowe urządzenia, to bardzo ubogi..,
Elektryczności niema, w dzień jest światło Boże,
A w nocy ciemnica trwa, nim wzejdą zorze...
Niema autobusów; jest karetka krzywa,
Lecz i ta, ostatnio, ledwie, ledwie żywa,..
A gdy w niej się jedzie, to Boskie skaranie,
Sto razy wywróci, a pięćdziesiąt stanie ..
Czasem, gdy motocykl jaki się zabłąka,
(No już dla szofera wtedy czysta męka)
Zaraz, przy nim, stoi dzieci pół tysiąca,
Każdy się dziwuje, a skacze, a trąca,
A gdy się pan szofer rozzłości, rozgniewa,
To, aż pięty trzeszczą, z Filipowa „zwiewa"..,
A raz, ja pamiętam, gdy samolot leciał,
To każdy ze szkoły przez okno „wyleciał"..
Usta otworzył, palcem pokazuje,
A głową wykręca, tak mu się dziwuje...
Piszę ja tu prawdę, chyba uwierzycie,
Gdy ten nasz prastary Filipów zwiedzicie.
A więc Koleżeństwo z Suwałk, z Augustowa,
Co Wy też powiecie na te moje słowa?
I mile Was proszę, radźcie, jak możecie.
Jak to wszystko zmienić, może Wy coś wiecie?..
Piotr Wiszniewski.
Nasz Głosik 01.03.1936
644.Ratunku!!! Ludziska, costa z tego forum zrobili!? Toc to jakiesci zbiegowsko wierszokletowe i folozofowe! Nie mata lepszech tematow? Zlitujta-sie!
Ten z Hameryki
23 października 2006
645.Aj, aj, aj! Niech to szlag trafi! A niech
to kaczka – wróć – niech to gęś kopnie! Uuuuuu! Oj, oj, oj! Dziwicie się, że tak
wrzeszczę i przeklinam? Ciekawe co wy byście zrobili na moim miejscu. Ale po
kolei. Wszystko oczywiście przez tego „to to”. Prześledziłem ( łech, łech, łech,-
prześledziłem!) ostatnie wpisy i wyszło na to, że to on wywołał temat filozofii.
A ja, jak dobry dureń, dałem się na to złapać, nadąłem się i podjąłem temat.
Niestety, szybko moja wiedza się wyczerpała i trzeba było wrócić do źródeł,
czyli, w moim przypadku, do najwyższej półki mojej biblioteczki, gdzie miałem
upchane książki z filozofii i oczywiście, jakże by inaczej, zwaliły się na mnie
te wszystkie Arystotelesy, Descartesy, Pascale, Platony, Szestowy i insze
plugastwo, a jeszcze kantem Kanta dostałem w łeb. Dobrze chociaż, że „Kapitał”
Marksa, jako moja ulubiona lektura stał, niżej, bo potwornie wielkie i twarde to
tomiszcze i nie wiem, czy bym przeżył.. Ledwo się wygrzebałem spod tych etyk
nikomachejskich, topik, rozpraw o tym i o owym, o szczęściu i nieszczęściu , o
państwie i o Bogu, siadłem do komputera rozcierając bolący guz na czole, kiedy
żona mnie zawołała żebym śmieci wyniósł. Spojrzałem na nią z dołu (nie mogłem
spojrzeć z góry, bo siedziałem przy komputerze) i rzekłem wyniośle: „ Co ty
mnie, kobieto, duperelami głowę zawracasz, cóż znaczą jakieś tam nędzne śmieci
wobec nieskończoności i wieczności…” I chciałem przedstawić jej pokrótce poglądy
na ten temat w ujęciu neoplatońskim z uwzględnieniem późniejszych dokonań
Tomasza z Akwinu, Aureliusza Augustyna i Erazma z Rotterdamu, ale nie zdążyłem,
bo dostałem wiadrem w łeb i rozwarł się przede mną cały wszechświat i ujrzałem
wszystkie gwiazdy… No, może nie wszystkie, ale naszą galaktykę to na pewno. I
siedzę teraz cały obolały, z dwoma guzami, a żonka się obraziła i nie odzywa się
do mnie. Nawiasem mówiąc, przy kobietach wysiada cała logika i cała filozofia
psu na budę się zda. No bo powiedzcie sami, czemu ona obrażona? Toż to ona mnie
rąbnęła tym wiadrem, a nie ja ją. Gdzie tu sens, gdzie logika?. Dobrze chociaż,
że jej mowę zajęło, to będę miał kilka godzin spokoju. Ale nadrobi potem,
nadrobi…
Dlatego też nie dam się już wciągnąć w żadne filozoficzne dysputy, stałem się
wyznawcą solipsyzmu i nie będę wam się więcej tłumaczył, bo i tak jesteście
tylko tworami mojej wybujałej wyobraźni.
Markobrodaczo
23 października 2006
646.Zasada wyrównania dotyczy nie tylko
oddychania (wdech, wydech, wdech, wydech), ale także internetowego „pożywienia”,
które raz jest do śmiechu a raz do łez wylewania lub filozofowania (tym razem z
Dalekiego Wschodu):
1. Opat pewnego klasztoru (Chiny) poprosił znanego malarza, aby ozdobił sufit
malowidłem przedstawiającym smoka. Artysta skarżył się, że nigdy nie widział
prawdziwego smoka, jeśli w ogóle taki istnieje. Opat odpowiedział: „Nie przejmuj
się tym, że nie widziałeś tego stworzenia. Stań się nim, przekształć się w
żywego smoka i namaluj go. Nie próbuj naśladować konwencjonalnego wzorca”.
Artysta zapytał: „Jak mogę stać się smokiem?” Na co opat odpowiedział: „Zaszyj
się w swoim pokoju i skoncentruj swój umysł na smoku. Nadejdzie czas, kiedy
poczujesz, iż musisz go namalować. To jest moment, w którym staniesz się
smokiem, a smok będzie cię przynaglał, abyś nadał mu formę”. (Wyjaśnienie do
„stać się kwiatem”)
2. Kiedy samuraj (mistrz miecza) stoi przed swoim przeciwnikiem, nie może myśleć
ani o nim, ani o sobie, ani o ruchach miecza swego wroga. Po prostu stoi z
mieczem. Człowiek władający mieczem usuwa się w cień. Kiedy zadaje cios, to nie
człowiek, lecz właśnie miecz. (Żona rąbiąca wiadrem w łeb, to nie żona, ale
wiadro właśnie)
Benek, przykro mi, że tym razem nie na wesoło, ale gdybym nie wyjaśniła,
zostałabym naćpaną (to to) romantyczną (RAF) bidulą (markokbrodaczo), albo
biedną naćpaną romantyczką, a „markokbrodaczo” byłby pewien, że otrzymał cios od
żony.
Ewa
23 października 2006
648.Muszę się jeszcze wytłumaczyć dlaczego czasami lubię
poczytać „Kapitał” Marksa. Ano to zacytuję fragmencik:
„13 i 1/3 funta przędzy reprezentuje więc całą wyprzędzioną bawełnę, zawartą w
łącznym produkcie wynoszącym 20 funtów przędzy, reprezentuje materiał surowy
łącznego produktu, ale też nic więcej. Te 13 i 1/3 funta przędzy zawierają
wprawdzie tylko13 i1/3 funta bawełny wartości 13 i 1/3 szylinga, ale pozostała
ich wartość w wysokości 6 i 2/3 szylinga stanowi ekwiwalent bawełny zużytej do
wytworzenia pozostałych 6i 2/3 funta przędzy. Wygląda to tak, jak gdyby z tych 6
i 2/3 funta przędzy wyskubano bawełnę, a cała bawełna łącznego produktu
stłoczona została w 13 i 1/3 funta przędzy…”
I tak dalej i tak dalej i tak, k…a, przez całe 2000 stron. Ludzie, toż to można
śpiewać w „Piwnicy Pod Baranami”!!! Jajca jak berety, czyste kabarety, można pęc
ze śmiechu. A pomyśleć, że za komuny na każdych chyba studiach istniał taki
przedmiot, jak „ Ekonomia socjalistyczna” albo przynajmniej „Filozofia
marksistowska” i ten „Kapitał” to była lektura obowiązkowa. I prawie wszystkie
te mądre, gadające głowy w telewizorni takie właśnie studia kończyły…
Markobrodaczo
23 października 2006
649.No dość tego filozofowania. Dawno, dawno temu, bo we
wpisie nr 424 (kiedy to było, ledwie się dogrzebałem) zadałem Wam zagadkę o
Szeryfie, niestety nikt nie znalazł odpowiedzi. Wprawdzie „to to” obiecał, że
się tym zajmie, ale dopiero po pijaku i widocznie od tego czasu nie pije, bo nic
nie odpowiedział. Siedzi teraz taki ważny, że bez kija nie podchodź i
Arystotelesa czyta. Jeden Robo coś tam kombinował, ale wyszło mu, że Szeryf za
dużą potrzebą nie chodzi wcale. A niby dlaczego nie skoro ma w roku około 50 dni
trzeźwych?
Widzę, że to było dla Was za trudne, więc coś łatwiejszego:
Pędził Szeryf dwie świnie. Dwie świnie przebiegły w ciągu godziny pięć
kilometrów. Ile świń przebiegnie w ciągu godziny jeden kilometr?
Dla ułatwienia dodam, że Szeryf był dopiero po jednym bełcie.
Najlepiej, wyszło na to, że żona niewinna, tylko wiadro. Ech, ta kobieca solidarność...
Markobrodaczo
23 października 2006
652.Biorąc pod uwagę, że Szeryf będzie po kolejnym bełcie, świnie stracą opiekuna - poganiacza więc odpowiedz jest prosta. Odcinek kilometra pokonają trzy świnie z czego jedna pijana.
Robo1305
23 października 2006
653.Ta cała nocna konspiracja mnie wykończy,
wczoraj padłem moją zakazaną facjatą w klawiaturę i dopiero się ocknąłem.
Jeśli ktoś ma problemy z agresywnym wiadrem i żoną to proponuję zgłosić się do
jednej z organizacji pomagającej ofiarom przemocy w rodzinie.
Na świniach to ja nie znam się jeszcze bardziej niż na filozofii (chyba że na
ich podkładaniu ale to wynik trudnego dzieciństwa i lektury zbyt dużej ilości
NIE poprawnej politycznie prasy), nie znam ani ich prędkości początkowej ani
przyspieszenia do setki a tym bardziej szeryfa.
Natomiast postanowiłem stanąć w konkury z twórcami poezji i już od trzech dni
próbuje coś sklecić, chyba do północy się wyrobię.
RAF
23 października 2006
654.Różne są kobyły na tym świecie. Na jaką wsiądziesz taka cię wiezie. Ogonem sobie macha, podkowami stuka i leci naprzód. Niekiedy tylko bączka puści i parsknie. Takie to już bydle. Ten z Hameryki, niech się nie martwi, tylko od czasu do czasu owsem sypnie. Zamiast szkapinę pod górką w zad klepać. Bywa i tak, że głupie bydle zamiast do chałupy zawiezie za siódmą górę. No to … za końskie zdrowie ….
to to
24 października 2006